Odkąd tylko pamiętam docelowo chciałam mieć swój własny, piękny, wymarzony dom. Najlepiej gdyby był budowany przeze mnie i Męża, ale dopuszczałam opcję kupna. Jak widać, ku mojej ogromnej radości, udało się pójść w stronę budowy i małymi kroczkami realizować marzenia, ale prawda jest taka, że w tych marzeniach dom był ogólnie domem. Nigdy nie wchodziłam w szczegóły np. ile ma być pokoi, jaka kuchnia, czy będzie pralnia itd. Dopiero parę lat temu zaczęłam się zastanawiać jak chciałabym żeby nasz dom był zaplanowany, ale tu z kolei były to myśli nie-mężatki, młodej studentki z perspektywą przynajmniej paru lat tylko z przyszłym Mężem. Kiedy więc przyszło co do czego, musieliśmy planować od zera i na potrzeby większej niż dwuosobowej rodziny :)