wtorek, 28 lipca 2015

Papierologia...

... czyli jak ogarnąć dokumenty przed przygotowaniem do budowy?



Nie opiszę tutaj złotego środka na zdobywanie dokumentów, ba! nie opiszę nawet żadnego schematu postępowania. Nie zrobię tego, bo nie jestem specjalistą i nie chcę nikogo wprowadzać w błąd. Zaznaczam więc, że nie jest to schemat postępowania, a opis naszej drogi przez papiery, która wydaje mi się naokoło, a już w szczególności - nie po kolei! :)

Od czego zaczęliśmy? A no od załatwienia wszelkich spraw dotyczących własności działki. Udaliśmy się więc do notariusza i w jedno popołudnie sprawa własności była załatwiona :)
Oczywiście nie jest to takie przyjemne, bo nie bezpłatne działanie. Trzeba się więc przygotować z góry na pewne opłaty. Nie będę się tutaj rozpisywać na ten temat, tym bardziej, że są to sprawy bardzo indywidualne.

Kolejnym krokiem było wyjaśnienie spraw podatku. Jak już wcześniej wspominałam, za naszą działkę przez prawie 15 lat płacony był podatek od nieruchomości. Tymczasem, przy przepisywaniu działki na nas okazało się, że w rzeczywistości tak ziemia to grunty orne (ogromna różnica w koszcie!). I tak na marginesie - podatek zostanie zwrócony tylko za ostatnie 5 lat, bo reszta się przedawniła! Opuśćmy zasłonę milczenia...

Następnie znaleźliśmy geodetę, który nam odświeżył granice działki (ostatni raz wytyczane prawie 15 lat temu) i wykonał mapę do celów projektowych. Wbrew pozorom odszukanie geodety, który podjąłby się takiej pracy i to jeszcze nie za bajońskie sumy, nie jest łatwo. W okolicy geodeci są raczej zainteresowani pracami przy dużych inwestycjach, typu galerie handlowe, biurowce, osiedla mieszkalne itd. Indywidualny klient jest tutaj mało ważny. Na szczęście udało się znaleźć odpowiednią osobę i właściwie w 3 tygodnie mieliśmy gotową mapkę i wytyczone granice.

W międzyczasie również złożyliśmy wniosek o wypis i wyrys z MPZP, a także zaczęliśmy poszukiwania osoby, która wykonałaby dla nas projekt domu oraz zaczęliśmy się zastanawiać nad technologią (o tym w osobnym poście :D). Wypis i wyrys dostaliśmy w tempie ekspresowym, bo po ok. tygodniu od złożenia wniosku.

Kolejnym krokiem było sporządzenie projektu domu i wrysowanie jego obrysu na mapę do celów projektowych, która potrzebna była nam do uzyskania warunków przyłączy (energia, wod.-kan. i gaz) oraz do uzyskania zgody na wykonanie zjazdu z drogi na działkę.

Nasz projekt powstawał w 2 miesiące, wszelkie zmiany, dopieszczenia, sugestie, pomysły spływały z każdej strony, ale w końcu udało się dopiąć to na ostatni guzik. Mapę z obrysem dostaliśmy praktycznie od ręki, więc od razu przygotowałam wszystkie wnioski i złożyliśmy w odpowiednich miejscach. Warunki dot. energii, wody i kanalizacji dostaliśmy w przeciągu dwóch tygodni. Na gaz czekaliśmy prawie 4 ;) Decyzja o wykonaniu zjazdu przygotowana była w ciągu tygodnia, ale zapomnieli jej wysłać (po telefonie przypominającym była u nas w 3 dni :D).

Kiedy projekt był już na etapie kończenia i gotowe były rzuty, przekroje i wszystkie opisy, zaczęliśmy załatwiać projektowaną charakterystykę energetyczną domu oraz ekonomiczną analizę optymalizacyjno-porównawczą. Napomknę tylko, że aż 4 osoby, z którymi się kontaktowaliśmy poinformowały nas, że takiego czegoś się nie robi, tylko po zbudowaniu domu. Więc kiedy już zwątpiliśmy czy na pewno o to chodzi (chociaż w Starostwie Powiatowym powiedzieli wyraźnie...), znalazłam ogłoszenie na allegro :D Udało się załatwić charakterystykę i to za przyzwoitą kwotę i bardzo sympatyczną panią inżynier.

I dochodzimy do obecnego momentu - dzisiaj odbieram mapę z planem zagospodarowania działki i jutro od razu jadę do Starostwa składać wniosek o wyłączenie z produkcji rolnej kawałka ziemi, na której będzie stał dom ze wszystkimi "dodatkami" jak taras, wjazd, obejście itd.

I na tym procedura gromadzenia dokumentów się zakończy (mam nadzieję :D), chyba, że jest jeszcze coś o czym nie wiem(!). Pozostanie już tylko złożyć zawiadomienie o budowie domu i czekać, aż zostanie to zatwierdzone. Nie mogę uwierzyć, że już tylko kroczek i będziemy czekać 30 dni na zatwierdzenie zawiadomienia! Kiedy zaczynaliśmy całą akcję ten moment wydawał się tak odległy, że aż niemożliwy, a tu proszę!
Jeszcze nie będę się cieszyć na wyrost, bo nie wiadomo nigdy co się stanie, ale jestem dobrej myśli... Oby tak dalej!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz